niedziela, 19 lipca 2015

Pogódź się ze swoim organizmem i stań się nim



Dostałeś organizm, który jest Twoim domem. Jeżeli nie możesz nawiązać kontaktu ze swoim ciałem, nie będziesz w stanie nawiązać kontaktu ze swoim życiem.


Kiedyś Internet był częścią nas, dziś jesteśmy częścią Internetu. Oglądamy świat przez ekrany swoich komórek nie robiąc nic autentycznego. Wielu ludzi doprowadza się do zguby, ponieważ podąża za obiektami swoich pragnień. A jak jest z Tobą? Czy zdajesz sobie sprawę z tego że oddychasz? Czy wiesz, że żyjesz i zwracasz uwagę na cudy życia, które znajdują się w Twoim wnętrzu i wokół Ciebie? Sposób w jaki funkcjonujemy sprawia, że wielu z nas choruje. Chorują nasze ciała i nasze umysły. Nasza planeta również jest chora. Jest jednak sposób w jaki możesz zachować zdrowie, głęboki spokój i pełnię szczęścia. Istnieją trzy świadomości, które musisz połączyć, aby osiągnąć stan pełnej obecności: oddech, ciało i umysł.

CIAŁO I UMYSŁ SĄ JEDNOŚCIĄ


Jeżeli odczuwasz smutek, strach lub samotność może Ci się wydawać, że musisz coś naprawić lub zmienić w swoim umyśle. Jeżeli masz napięte barki albo bolą Cię plecy, może Ci się wydawać, że musisz po prostu pójść do lekarza, który pomoże Ci wyleczyć niesprawną część ciała. Kluczem do szczęścia jest jednak pełna integracja ciała i umysłu. Znaczna część cierpienia bierze się z niepotrzebnego oddzielania świadomości od materii. W rzeczywistości jednak nie można oddzielić ani ciała od umysłu ani umysłu od ciała. One współistnieją ze sobą. Bez umysłu nie można zadbać o ciało, a bez ciała nie można zadbać o umysł. Gdy ciało i umysł stanowią jedność zostajesz sprowadzony do "tu i teraz" i wreszcie możesz zająć się swoim życiem, natomiast kiedy ciało i umysł są oddzielone, tak naprawdę nie istniejesz.

 

JAK POŁĄCZYĆ UMYSŁ I CIAŁO?


Proszę, nie przyjmuj moich słów jako autosugestię ani przesłankę logiczną. To nie jest przejaw myślenia życzeniowego. To praktyka.

Kiedy człowiek oddycha uważnie, każdy oddech daje mu szczęście. To naprawdę niesamowite! Ludzie cierpiący na astmę potrafią docenić radość płynącą ze zdolności swobodnego oddychania. Rozkoszują się każdym wdechem i wydechem. Osoby, które tego nie doceniają marnują wspaniałą okazję. Pewnie nigdy się nad tym nie zastanawiałeś, ale wyłącznie za sprawą nabierania powietrza możemy celebrować cud własnego istnienia. Kiedy skupiasz się na oddechu sprowadzisz umysł z powrotem do fizyczności i pozbędziesz się napięć z ciała. Kiedy powracasz do siebie, masz kontakt z cudami życia. Każdy człowiek może nauczyć się uspokajać ciało. Bez względu na to, czy siedzisz, stoisz, idziesz, leżysz, jesz czy pracujesz. W każdej chwili możesz praktykować uważne oddychanie, aby pozbyć się z organizmu napięć i napełnić go spokojem.

STAŃ SIĘ WYŁĄCZNIE SWOIM ODDECHEM


Choć to ćwiczenie jest bardzo proste, przynosi wspaniałe rezultaty. Możesz uzyskać wolność wyłącznie za sprawą skupienia na wdechach i wydechach. Codziennie rano, tuż po obudzeniu, masz możliwość powrotu do swojego ciała. Gdy będziesz robić wdech, skoncentruj się na powietrzu wypełniającym Twoje płuca. Utożsamiaj się z nim. Powiedz do siebie "Podczas wdechu czuję radość" nie stosując autosugestii, lecz stwierdzając fakt. Skoncentruj się na nim i nawiąż kontakt z fizycznością. Jest to krok w kierunku przebudzenia. Nie szukaj oświecenia nigdzie indziej. Powtarzaj sobie w myślach "Już przybyłem". W trakcie wydechu możesz natomiast mówić "Jestem w domu". Z każdym kolejnym oddechem naprawdę docieramy na miejsce i jesteśmy w domu. Każdy krok jest powrotem do źródła. Pozwól być swojemu oddechowi takim jakim jest. Nie zmuszaj się do oddychania w jakiś konkretny sposób. Po prostu uważnie obserwuj powietrze, które wypełnia i opuszcza twoje płuca. To ćwiczenie może mieć na Ciebie głęboki wpływ.

Wdech, jestem świadomy swojego ciała.
Wydech, uwalniam ciało od napięć.

Kiedy uspokoimy ciało i umysł zaczniemy widzieć wyraźniej. Kiedy staniemy się w pełni świadomi swojej fizyczności, możemy dostrzec zawarte w niej cztery żywioły: wodę, ogień, powietrze i ziemię. Skoncentruj się na każdym z nich i sprawdź czy jesteś w stanie poczuć je w ciele.

Ponad 50% ludzkiego organizmu stanowi woda. Kiedy będziesz szukać żywiołu ognia, możesz pomyśleć o cieple i energii, które jest w stanie wygenerować nasz organizm. Żywiołem powietrza jest nasz oddech. Żywiołem ziemi jest to, co trawimy, a także witaminy i minerały znajdujące się w naszej krwi i kościach. Jeżeli wszystkie cztery żywioły pozostają w stanie równowagi cieszymy się dobry zdrowiem. Brak harmonii pomiędzy nimi stanowi natomiast przyczynę wielu chorób.

Skieruj swoją świadomość na pozycję w jakiej znajduje się Twoje ciało. Kiedy siedzisz zdawaj sobie sprawę z tego, że siedzisz. Kiedy idziesz zdawaj sobie sprawę ze stawiania własnych kroków. To właśnie praktyka bycia świadomym własnego organizmu. Osoby, które umieją uwolnić od napięć chore części ciała, powracają do zdrowia znacznie szybciej. Uspokojenie oddechu wycisza ciało i zmniejsza cierpienia. To właśnie na tym polega głęboka relaksacja.

Wdech, rozluźniam ciało i umysł.
Wydech, uspokajam ciało i umysł.

SZCZĘŚCIE "TU I TERAZ"

Nawiąż silny kontakt z "tu i teraz" i będziesz w stanie dostrzec, że masz wszystko, czego potrzebujesz do szczęścia - a nawet więcej. Cuda życia znajdują się wokół Ciebie. Dzięki praktyce uważnego oddychanie i uważnego chodzenia sprowadzisz umysł z powrotem do ciała. Kiedy ciało i umysł się łączą, znajdujesz się "tu i teraz", co pozwala Ci nawiązać kontakt z życiem i wszystkimi jego darami. Często mamy poczucie, że odczucia, emocje i spostrzeżenia przytłaczają nam ciało i umysł. Uważność pomaga nawiązać kontakt ze wszystkim co się dzieje, z tym co nas leczy i daje nam szczęście. Bądź bez pragnień. W każdej chwili mamy wszystko, czego potrzebujemy do szczęścia. Wiele osób próbuje gonić za obiektami swojego pragnienia, takimi jak sława, bogactwo i władza. Kiedy się rozejrzysz dostrzeżesz wielu ludzi, którzy wiele osiągnęli w tym świecie, ale w dalszym ciągu cierpią. Jeżeli sądzisz, że potrzebujesz do szczęścia więcej władzy i pieniędzy, jesteś w błędzie. Wystarczy spojrzeć na zamożnych ludzi, którzy nie mają wystarczająco dużo zrozumienia albo miłości, przez co czują się samotni i bardzo cierpią.

ZAPOWIEDŹ

Kiedy pojawia się w Tobie nieprzyjemne uczucie, nie powinieneś go tłumić, lecz rozpoznać je i zaakceptować. Zanim jednak zajmiesz się bolesnymi emocjami powinieneś się nauczyć jednej prostej rzeczy. Aby rozpuścić bolesne emocje musisz się... no właśnie co? Jeżeli jesteś ciekawy, zachęcam Cię do przeczytania kolejnego postu, który ukaże się na dniach. Będzie również o tym w jaki sposób praktykować uważność w codziennym życiu. Jestem całkowicie zanurzona w książce Thich Nhat Hanh "Spokój umysłu", która niesamowicie mnie inspiruje i jest impulsem, dzięki któremu staję się w pełni obecna.

Ps. Jestem w trakcie przeprowadzania na swoim organizmie zdumiewającego eksperymentu, którego skutki każdego dnia mnie zaskakują. Już wkrótce zmierzam wszystkim się z Tobą podzielić. Jestem tym niesamowicie podekscytowania. To kolejne wielkie doświadczenie w moim życiu. Aktualnie można mnie znaleźć w Dziwnowie, gdzie dzielę swój czas między pracą, wypoczynkiem, edukacją i pisaniem bloga. Trzymaj za mnie kciuki i koniecznie zajrzyj tu za parę dni.

Pps. Mam dla Ciebie jeszcze jadną niespodziankę, Szczegóły już wkrótce...





































































wtorek, 14 lipca 2015

Kontrowersja kontrowersji






                Czy potrafisz zgadnąć, co należy jeść, aby zapewnić budulec dla nowych białek ustrojowych w najbardziej efektywny sposób? Odpowiedź brzmi: ludzkie mięso. Jego białko zawiera najbardziej dopasowaną ilość potrzebnych aminokwasów. Jednakże nasi znajomi nie są na obiad. „Najlepsze” białko, najbliżej ludzkiemu, pozyskujemy więc jedząc inne zwierzęta. Ich białka są bardzo podobne do naszych, ponieważ zawierają najczęściej odpowiednią ilość każdego potrzebnego aminokwasu. Mogą być one wykorzystywane bardzo efektywnie, i dlatego nazywają się białkami. Skupienie się na wydajności wzrostu ciała, tak jakby równało się dobremu zdrowiu, zachęca do spożywania białek najwyższej „jakości”. Jak powie każdy sprzedawca, jeśli produkt określany jest mianem „wysokiej jakości”, natychmiast zdobywa zaufanie konsumentów. Przez ponad sto lat byliśmy zakładnikami tego niefortunnego, mylącego toku rozumowania i zwykle przyjmowaliśmy, że wyższa jakość równa się lepszemu zdrowiu. Wiemy, że dzięki złożonemu systemowi metabolicznemu ludzki organizm jest w stanie pozyskiwać wszystkie niezbędne aminokwasy z naturalnej różnorodności białek roślinnych, jakie spotykamy każdego dnia. Nie wymaga to spożywania większej ilości takich protein czy szczegółowo planowania każdego posiłku. Niestety, ta silnie zakorzeniona koncepcja jakości białek zaciemniła faktyczny obraz. Proponuję, aby przynajmniej przedefiniować to, co myśleliśmy o zdrowym odżywianiu. Osobiście, w przeszłości byłam głęboką zwolenniczką konsumpcji mięsa, mleka i jaj. I potrafię przyznać się do tego, że popełniłam błąd. Dlatego wbrew opinii publicznej, podupadającej służbie zdrowia, rządowi i tego czyje zdrowie chroni wielka medycyna opowiem wam o  Informacjach, które będą przeciwieństwem tego, czego do tej pory was uczono.

Współcześnie żyjemy w dobrobycie i z tego powodu umieramy. Codziennie ucztujemy jak królowie i to nas zabija. Na pewno znasz kogoś kto cierpi z powodu choroby serca, raka, zawału, choroby Alzheimera, otyłości czy cukrzycy. Jak się okazało choroby te są stosunkowo mało znane w kulturach tradycyjnych jakie istnieją na wiejskich obszarach Chin, gdzie spożywa się głównie pełnoziarniste pokarmy roślinne. Wszystkie wymienione schorzenia pojawiają się wraz z dobrobytem i zwiększonym spożywaniem mięsa, nabiału oraz przetworzonych produktów roślinnych np. herbatników, ciastek, napojów gazowanych. Wszystkie powyższe choroby, oraz wiele innych, rozwijają się z tego samego powodu: niezdrowej, w dużej mierze toksycznej diety i niezdrowego stylu życia, wypełnionych czynnikami promującymi choroby i zbyt ubogich w czynniki wspierające zdrowie. Innymi słowy, z powodu diety zachodniej. Z drugiej strony znana jest dieta, która przeciwdziała wszystkim tym epidemiom: pełnoziarnista dieta roślinna.
Zdałam sobie sprawę, że nasze najbardziej celebrowane zwyczaje są złe i że droga do prawdziwego zdrowia została ukryta. Choroby serca są najczęstszą przyczyną śmierci. Każdej doby umiera prawie 2 tys. Amerykanów. Pomimo postępu, te choroby wciąż niszczą mnóstwo serc. I choć nie umieramy na nie już tak często to nadal tak samo często na nie zapadamy. Wydaje się, że udaje nam się skutecznie odsuwać w czasie śmierć z powodu chorób serca, jednak nie zrobiliśmy nic, aby obniżyć tempo zachorowalności. W tym miejscu polecam dokument „Przejadanie ziemi”. 

https://www.youtube.com/watch?v=Em3ANw0M5oU

Wiemy wystarczająco dużo, aby niemal całkowicie wyeliminować choroby serca. Wiemy już nie tylko, jak zapobiec chorobie, ale również, jak z sukcesem ją leczyć. I nie musimy w tym celu otwierać klatki piersiowej, aby zmienić bieg krwi ani całe życie brać silnych leków. Spożywając odpowiednie pokarmy możemy zachować swoje zdrowie.

Być może mówili o tym w mediach. Być może natrafiłeś kiedyś na szokujące statystyki dotyczące otyłości wśród Amerykanów. Być może po prostu zauważyłeś, że w warzywniaku spotykasz więcej otyłych ludzi niż kilka lat temu. Osoby, które cierpią na otyłość nie mogą robić wielu rzeczy, dzięki którym ich życie byłoby przyjemniejsze. Zbyt duży ciężar ciała tragicznie wpływa na mobilność fizyczną, pracę, zdrowie psychiczne, postrzeganie siebie i życie społeczne. Droga do utraty zbędnych kilogramów to przestrzeganie diety nieprzetworzonej opartej na produktach roślinnych (NPR), której towarzyszy odpowiednia ilość aktywności fizycznej. Czy spotkałeś kiedykolwiek kogoś, kto regularnie spożywa świeże owoce, warzywa i pełne zboża, a do tego rzadko je mięso, śmieciowe jedzenie takie jak chipsy i batoniki lub nie je ich wcale? Jaki jest ciężar ciała tej osoby? Niefortunnym wynikiem panującej obecnie popularności książek o odchudzaniu jest coraz większe nieporozumienie wokół własności zdrowotnych węglowodanów. NAJZDROWSZA JEST DIETA WYSOKOWĘGLOWODANOWA. Jak dowiedziono, cofa ona choroby układu krążenia i cukrzyce, zapobiega serii chorób chronicznych i jak wielokrotnie udowodniono prowadzi do utraty wagi. Co najmniej 99% węglowodanów powinno pochodzić z owoców, warzyw i zbóż. Gdy spożywamy je w naturalnym, nieprzetworzonym i nierafinowanym stanie, znaczną ich część stanowią tak zwane węglowodany złożone. Oznacza to, że w trakcie trawienia rozkładają się one w kontrolowany i regulowany sposób. Zalicza się do nich wiele rodzajów błonnika, z którego większość nie jest trawiona, lecz mimo to zapewnia znaczne korzyści zdrowotne. Co więcej węglowodany złożone pochodzące z żywności pełnoziarnistej dostarczają zestawu witamin, minerałów i dobrej energii. Ale o tym w innym poście.

Cukrzyca typu 2 to najczęstsza odmiana cukrzycy, która nierzadko towarzyszy otyłości. O tym, z jak poważną sytuacją mamy do czynienia, świadczy to, że dzieci w wieku dojrzewania chorują na typ cukrzycy, który dotąd zarezerwowany był dla dorosłych po czterdziestce! Badacze odnotowali drastyczny wzrost spożycia białka zwierzęcego i tłuszczu zwierzęcego w ciągu ostatniego pięćdziesięciolecia. Według nich ta zmiana w odżywiana, razem z niskim poziomem aktywności fizycznej jest przyczyną tak dużego wzrostu zachorowani na cukrzycę.  Liczba zachorowań znacząco zmniejszyła się w latach 1940-50 w głównej mierze w trakcie drugiej wojny światowej, kiedy to znacznie zmienił się sposób odżywiania. Wzrosło wówczas spożycie błonnika i zbóż, podczas gdy tłuszczu zmalało. Ludzie odżywiali się w ten sposób z konieczności. Około 1950 roku zarzucono odżywianie oparte na zbożach i wrócono do spożywania większej ilości tłuszczu i cukru oraz mniejszej ilości błonnika. Jak można się było spodziewać zachorowalność na cukrzycę wzrosła. Fascynujące jest to, jakie wyniki uzyskał badacz Anderson, stosując u swoich pacjentów przez cztery  tygodnie dietę wegańską.W trakcie tych czterech tygodni mierzył stężenie cukru i cholesterolu we krwi, ciężar ciała oraz zapotrzebowanie na leki. Wyniki badania były imponujące. Diabetycy typu 1 nie mogą wytwarzać insuliny. Trudno wyobrazić sobie, aby jakakolwiek zmiana w odżywianiu mogła wpłynąć na ich trudną sytuację. Jednakże po zaledwie trzech tygodniach chorzy na cukrzycę mogli obniżyć dawkę leków insulinowych średnio o 40%! Skład ich krwi bardzo się poprawił. Co również ważne poziom cholesterolu we krwi obniżył się o 30%! Wyniki u pacjentów chorych na cukrzycę typu 2 zrobiły jeszcze większe wrażenie. Spośród 25 pacjentów, 24 mogło przestać stosowanie leków! Wszyscy z wyjątkiem jednej osoby mogli przerwać insulinoterapię po kilku tygodniach!

Istnieją co najmniej cztery główne czynniki ryzyka wystąpienia raka piersi, na które wpływa odżywianie. Ryzyko wystąpienia raka piersi zwiększa się gdy kobieta we wczesnym wieku dostanie pierwszą miesiączkę, w starszym wieku ma menopauzę, ma wysokie stężenie żeńskich hormonów, ma wysokie stężenie cholesterolu we krwi.  Kobiety, które spożywają dietę opartą na produktach pochodzenia zwierzęcego z niewielką ilością nieprzetworzonych pokarmów roślinnych, wcześniej dojrzewają  i później wchodzą w  menopauzę, przez co wydłuża się ich okres rozrodczy. W ciągu całego życia mają również wyższy poziom żeńskich hormonów płciowych we krwi. Jedna z czołowych grup badających raka piersi oświadczyła, że istnieją niezbite dowody, na to, że poziom estrogenu jest niezwykle ważny w ocenie ryzyka wystąpienia raka piersi. ESTROGEN MA BEZPOŚREDNI UDZIAŁ W ROZWOJU RAKA. Podwyższony poziom estrogenu i związanych z nim hormonów jest wynikiem spożywania typowej zachodniej diety, bogatej w tłuszcz, białko zwierzęce oraz ubogiej w błonnik. Człowiek może zapobiec rakowi piersi, jeżeli odżywia się w taki sposób, aby trzymać poziom estrogenu pod kontrolą. Smutna prawda jest taka, że wiele kobiet niema pojęcia o istnieniu tej zależności. Mamy obecnie wystarczająco dużo  informacji, aby zrozumieć, że dieta oparta głównie na nieprzetworzonych produktach roślinnych obniży stężenie estrogenu we krwi. Dieta roślinna prowadzi również do mniejszego spadku ilości hormonów i łagodniejszej menopauzy.

Pod względem umieralności rak jelita grubego zajmuje czwarte miejsce wśród rodzajów raka na świecie. Wiele osób wie, że błonnik jest źródłem zdrowia jelita grubego.  Badanie EPIC, zebrało dane dotyczące spożycia błonnika i raka jelita grubego u 519 tys. mieszkańców Europy. Okazało się, że u 20% ludzi, którzy spożywali najwięcej błonnika w diecie, czyli około 34g dziennie, ryzyko zachorowania na raka jelita grubego zmniejsza się o 42% w porównaniu z 20% ludzi, którzy spożywali najmniej błonnika w diecie, czyli około 13 g dziennie. Trzeba zaznaczyć, że tak samo jak w przypadku wszystkich pozostałych badań, że tak działa błonnika spożywany w pokarmach, nie z suplementów. Możemy więc stwierdzić, że diety zawierające błonnik znacznie obniżają ryzyko zachorowania na raka jelita grubego.

Rak prostaty jest jednym z najczęściej diagnozowanych typów nowotworów u mężczyzn. Jego cechą jest to, że wolno się rozwija. Zaledwie 7% osób ze zdiagnozowanym rakiem umiera w przeciągu 5 lat. W  dwunastu z czternastu badań naukowych z grupą kontrolną  i w siedmiu z dziewięciu badań dotyczących czynników ryzyka, wykazano istnienie związku między określoną ilością nabiału a rakiem prostaty. W publikacjach naukowych to JEDEN Z NAJBARDZIEJ JEDNOZNACZNIE I WYRAŹNIE STWIERDZONYCH ŻYWIENIOWYCH CZYNNIKÓW SPRZYJAJĄCYCH RAKOWI PROSTATY. Ludzi, którzy spożywają najwięcej nabiału, cechuje od dwóch do czterech razy większe ryzyko zachorowania. W danych ekologicznych istnieje korelacja między spożyciem mięsa i nabiału na osobę a umieralnością na raka prostaty. W przypadku produktów mlecznych za ten efekt częściowo może odpowiadać wysokie spożycie wapnia i fosforu.

Według zalecanej dziennej dawki spożycia białka ludzie powinni pozyskiwać około 10% energii i z białka. To znacznie więcej niż faktycznie potrzeba. Ponieważ jednak zapotrzebowanie może być różne u różnych ludzi, zaleca się dietę złożoną w 10% z białka, aby wszystkim zapewnić wystarczające spożycie. Jak dużo białka zazwyczaj konsumujemy? Zaskakujące, ale jest to ilość znacznie przekraczająca zalecaną dawkę. Statystyczny Polak stosuje dietę składającą się w 12-13% z białka. Czy to oznacza że wystawiamy się na ryzyko zachorowania na nowotwór? Okazało się, że białko w diecie ma tak silne działanie, że zmieniając jego ilość w pożywieniu, możemy „włączyć lub wyłączyć” rozwój nowotworów. Które białka stale i silnie pobudzają rozwój nowotworów?

Kazeina oraz każde inne białko zwierzęce mogą być najważniejszymi konsumowanymi przez nas substancjami powodującymi nowotwory. Liczne międzynarodowe badania dowodzą, że cukrzyca typu 1, choroba autoimmunologiczna, ma związek ze spożyciem krowiego mleka i przedwczesnym odstawieniem dziecka od piersi. Wyobraź sobie, że na pierwszej stronie gazety znajdujesz taki nagłówek: krowie mleko prawdopodobnie przyczyną śmiertelnej cukrzycy typu 1. Ponieważ reakcja na taką diagnozę byłaby ostra, a konsekwencje dla ekonomii olbrzymie, w najbliższym czasie niczego takiego nie przeczytasz, bez względu na to, co mówią dowody naukowe. Mamy uzasadnienie nie tylko na to, że krowie mleko jest niebezpiecznie, ale też na to, że związek między cukrzycą a tym mlekiem jest wiarygodny biologicznie. Proces autoagresji jest wspólny dla wszystkich chorób autoimmunologicznych. Wiemy obecnie w jaki sposób układ immunologiczny może zaatakować organizm z powodu mimikry cząsteczkowej, zapoczątkowanej przez białko zwierzęce, które trafia do krwi. Mamy również ekscytujące argumenty na istnienie związku między stwardnieniem rozsianym a spożywaniem żywności odzwierzęcej, w szczególności nabiału. Wyniki badań pokazują, że krowie mleko zdecydowanie wpływa na SM, co potwierdza porównanie różnych państw. Ten związek, który wygląda praktycznie tak samo jak związek między mlekiem a cukrzycą typu 1 jest niesamowity. Żywieniowe badania interwencyjne dowiodły, ze dieta pomaga spowolnić, a być może nawet powstrzymać stwardnienie rozsiane. Nigdy wcześniej tak dobrze nie rozumieliśmy, jak dieta wpływa na nowotwory zarówno na poziomie komórki, jak i populacji. Opublikowane badania wykazują, że białko zwierzęce pobudza wzrost guzów. Białko zwierzęce zwiększa poziom hormonu IGF-1, który jest czynnikiem ryzyka raka. Na produkcję witaminy D ma wpływ nie tylko światło słoneczne lecz również żywność. Białko zwierzęce wykazuje tendencję do blokowania produkcji aktywnej witaminy D, przez co w naszej krwi znajduje się mniejsze jej stężenie. Długotrwałe utrzymywanie się jej na niskim poziomie tworzy środowisko dla rozwoju różnych rodzajów raka, chorób autoimmunologicznych, osteoporozy i innych. Dieta bogata w kazeinę (główne białko mleka) powoduje, że do komórek dostaje się więcej kancerogenów. W skutek tego do DNA jest przyłączana większa ilość produktów kancerogenu, co z kolei powoduje więcej mutacji, a w konsekwencji prowadzi do rozwoju komórek raka, umożliwiając szybszy rozwój guzów po zetknięciu z mutagenem. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak wielu dowodów na to, że diety zawierające nadmiar białka zwierzęcego niszczą nasze nerki. Kamienie nerkowe pojawiają się, ponieważ w wyniku spożywania białka zwierzęcego tworzy się w nerce nadmiar wapnia i szczawianów. Co więcej, według badań zaburzenia poznawcze, otępienie naczyniowe spowodowane małymi wylewami czy choroba Alzheimera mają związek z tym, co jemy. Badania na ludzkich populacjach pokazują, że ryzyko złamań kości udowych czy osteoporozy zwiększa się przez dietę bogatą w białko zwierzęce. Ponadto białko zwierzęce powoduje wypłukiwanie wapnia z kości, ponieważ tworzy kwaśne środowisko we krwi. Obecnie dysponujemy bowiem setkami dokładnych, wyczerpujących i dobrze wykonanych badań, które zgodnie potwierdzają te same wnioski. Mamy obecnie bardzo dużo powodów na to, że nieprzetworzona dieta roślinna najlepiej przeciwdziała rakowi.

 Badania wykazały, że taka dieta:

  • - hamuje powstania cukrzycy typu 1 u dziecka,
  • - zapobiega kamieniom nerkowym, chorobie Alzheimera i artretyzmowi,
  • - pozwala stracić na wadze
  • - zapobiega chorobie serca, a nawet ją cofa,
  • - obniża ciśnienie krwi
  • - znacznie zmniejsza potrzebę stosowania leków,
  • - w wielu przypadkach pozwala uniknąć zabiegu chirurgicznego,
  • - pozwala żyć dłużej, czuć się i wyglądać młodziej
  • - umożliwia diabetykom odstawienie leków
  • - umożliwia uniknąć impotencji
  • - poprawia poziom cukru we krwi, zawartość cholesterolu oraz stężenie insuliny (czego nie zapewnia żadna inna forma leczenia),
  • - najlepiej przeciwdziała cukrzycy i chorobom autoimmunologicznym
  • - chroni nerki, kości, oczy i mózg.
  • - jest najlepsza dla serca.
To co w końcu przekonuje ludzi do zaakceptowania zależności między dietą a zdrowiem, jest obszerność dowodów. Pojedyncze badanie może zostać zaprojektowane w taki sposób, aby udowodnić dowolną rzecz na świecie. A czy można to samo powiedzieć o setkach, jeśli nie tysiącach, różnych badań, które dowodzą ochronnego wpływu diety roślinnej i szkodliwego wpływu diety odzwierzęcej na tak wiele chorób? Nie możemy stwierdzić, że jest to po prostu dzieło przypadku, złe dane, uprzedzenia naukowców, nadinterpretacja faktów lub manipulowanie liczbami. To musi być prawda. Kolejny post będzie przewodnikiem po właściwym odżywianiu. Opowiem jak dobroczynna dieta roślinna wygląda  w praktyce, oraz jakie są moje spostrzeżenia i przydatne wskazówki. 


               
Źródła:
1.      T. Colin Campbell, Thomas M.Campbell „Nowoczesne zasady odżywiania”,
2.      T. Colin Campbell, Howard Jacobson „Ukryta prawda”
3.      Leanne Campbell “Nowoczesne zasady odżywiania w praktyce”




czwartek, 9 lipca 2015

Dlaczego kawa uzależnia?


Kawa to jeden z najpopularniejszych towarów na świecie, zajmuje drugie miejsce w światowym handlu, ustępując pola tylko ropie naftowej. Jest uprawiana w ponad 50 krajach na całym świecie i dla wielu stanowi podstawę gospodarki.

Czym nasi przodkowie poprawiali sobie nastrój, gdy w Europie nie znano jeszcze kawy? Rano jedli zupę piwną i popijali ją mocno piwem i sznapsem. Picie kawy początkowo spotykało się z dużym sprzeciwem lekarzy, sugerowano, że jest niezdrowe, skutkuje impotencją i obwisłymi piersiami. Codzienne picie alkoholu przyczyniało się wówczas do poprawy nastroju, ale także ograniczało rozsądek. Nic więc dziwnego, że kawa, która pojawiła się w Europie w połowie XVII wieku, szybko stała się popularna jako upragniony zamiennik dla alkoholu.

Według dawnych doniesień, kawę odkryło pewne plemię arabskie gdy zauważyło, że ich zwierzęta zawsze, gdy zjadały owoce krzewów kawy, były wyjątkowo wypoczęte i podniecone. Jak przedstawiono w tej starej historii, odkrycie kawy przynajmniej częściowo zawdzięczamy stadom owiec. Reszta odkrycia należy oczywiście do tego, kto po raz pierwszy wpadł na pomysł uprażenia nasion. Dopiero prażenie rozwija aromat i bardzo specyficzny smak, który tak nam się podoba.

Nie ma wątpliwości, że kawa może uzależniać. Potwierdzają to miliony użytkowników, którzy właśnie teraz potrzebują swojej filiżanki. Ogólnie rzecz biorąc odpowiedzialny za to jest skład chemiczny ziaren kawy a przede wszystkim słynna kofeina, która działa nie tylko pobudzająco, ale też euforyzująco, czego z łatwością dowiedli niedawno japońscy naukowcy. Podobnie jak w przypadku cukru i alkoholu, kawa również polepsza nastrój przez działanie serotoniny. Gdy brakuje nam kofeiny pojawiają się nawet objawy odstawienia: mocne bóle głowy, które znikają zwykle po kilku dniach.



Poziom serotoniny rano jest najniższy. Poranna filiżanka kawy nie tylko pozwala człowiekowi wykorzystać pobudzające właściwości kawy, ale również wywołuje euforię. W ten sposób można sobie zafundować prawdziwą stymulację dobrego nastroju. Podobnie można wyjaśnić drugą przerwę na kawę, zazwyczaj popołudniu, kiedy zaczyna się zmierzchać, wtedy wraz ze światłem znika serotonina. Kofeina wprawdzie nie powoduje zatrzymania rozkładu serotoniny, ale stymuluje jej syntezę. Każdego roku miłośnicy kawy zużywają na całym świecie 120 000 ton kofeiny. Ludy północy z powodu niskiego położenia słońca nad horyzontem i wraz z tym mniejszego promieniowania słonecznego dostają mniej światła co wpływa oczywiście na ich samopoczucie. Dlatego na północy znacznie częściej występują depresje, które w ciągu dnia zwalczane są kawą a wieczorem napojami alkoholowymi. Mieszkańcy Alp mają lekko podwyższone zapotrzebowanie na kawę, ponieważ słońce późno dociera do dolin i szybciej znika za szczytami. Ze schematu wyłamują się Wielka Brytania i Irlandia, tam pije się herbatę, co także ma swoje przyczyny. W Wielkiej Brytanii nie było dużo kawy do dyspozycji, ponieważ rozpoczęta na Cejlonie uprawa kawy padła ofiarą choroby roślin – "rdzy kawy".  Herbata przyjęła się tam lepiej, ponieważ angielskie społeczeństwo piło to, co jego kolonie były w stanie dostarczyć w dużej ilości. Napój ten został zaakceptowany bardzo łatwo, ponieważ liście herbaty zawierają trzy razy tyle kofeiny, co nasiona kawy. Właśnie dlatego na filiżankę napoju potrzeba mniej liści herbaty niż nasion kawy. Dzięki wysokiej zawartości kofeiny herbata może więc efektywnie poprawiać nasze samopoczucie. Zawiera także niewielki ilości teofiliny, która rozluźnia oskrzela, co sprawia, że astmatycy też chętnie piją kawę i herbatę. Jednak to co nas pobudza w kawie nie może być tylko kofeiną. W końcu przecież dużym powodzeniem cieszy się też kawa bezkofeinowa. Nikt by jej nie kupował gdyby także ona nie powodowała pożądanej stymulacji. Australijskiej grupie badawczej udało się wyizolować z kawy opiaty. Nakrotyk ten nie został od razu przeanalizowany, dowiedziono jednak jego działania euforyzującego. Przy okazji warto zauważyć, że chociaż dogłębne zbadanie rzeczonego związku powinno być łatwe, nie ma do tej pory ani jednej publikacji na ten temat! W rękach producentów wiedza na temat tej substancji miałaby ogromną wartość, mogliby np. kupować surową kawę wybierając odpowiednią jej zawartość. 



Na "wolności" kofeina ma zupełnie inne zadanie. Krzew kawy chroni się za jej pomocą przed wrogami. Kofeina działa jak pestycyd o szerokim spektrum i wzmacnia ochronę rośliny. Uśmierca przede wszystkim owady i roztocza. Duże ryzyko zjedzenia powstaje też dla kiełkujących nasion, dlatego zawartość kofeiny w zarodku w okresie kiełkowania znacząco rośnie. Tym samym ograniczone jest ryzyko, że w okolicy wykiełkują nasiona niechcianych konkurentów. Dodatkowo kofeina znajdująca się w zrzucanych liściach uniemożliwia zakorzenienie się chwastów. Wszechstronna broń krzewu kawowego za pomocą skomplikowanych przygotowań zmieniana jest przez człowieka w polepszacz nastroju.



✔️ Kofeina zwiększa sprawność myślenia, przyspiesza przemianę materii, pobudza wydzielanie soku żołądkowego i działa moczopędnie.
✔️ Umiarkowane spożycie kawy zwiększa przepływ krwi i w konsekwencji ukrwienie całego organizmu. 
✔️ Kawa znosi uczucie zmęczenia fizycznego.
✔️ Nasila działanie niektórych leków.
✔️ Pod wpływem kofeiny mózgowe naczynia krwionośne ulegają zwężeniu, co zapobiega powstawaniu bólów migrenowych.
✔️ Kofeina przyspiesza spalanie tłuszczu, dzięki temu jest wykorzystywana w terapiach odchudzających.
✔️ Kwas chlorogenowy, chinowy i kawowy zawarte w kawie są przeciwutleniaczami i posiadają właściwości przeciwnowotworowe, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i spowalniają rozkład witaminy C. 
✔️ Dodatkowo mają zdolność wiązania metali ciężkich z diety, co skutkuje, niestety, ograniczeniem przyswajania żelaza i białek.
✔️ Trigonelina obecna w kawie w trakcie procesu palenia kawy przekształca się w witaminę PP.
✔️ Wykazano, że kawa wpływa obniżająco na ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2, choroby Alzheimera a nawet próchnicy zębów.


NIESTETY...

✔️ Niewskazane jest picie kawy połączone z paleniem papierosów.
✔️ Istnieją doniesienia, że nadużywanie kawy zwiększa stężenie homocysteiny w organizmie, co może skutkować zwiększeniem ryzyka wystąpienia choroby niedokrwiennej serca.
✔️ Pijąc kawę usuwamy z ustroju jony magnezu, wapnia i potasu. 
✔️ Mogą występować nudności, ból w okolicy woreczka żółciowego, ból żołądka, skurcze jelit, niestrawności, zaburzenia snu, szybsze bicie serca i pieczenie przełyku. (Objawy wywołane przez substancje drwżniące.) 
✔️ Wywołuje rozdrażnienie, podniecenie i niepokój.
✔️ Zakwasza organizm.

Osobiście doceniam smak kawy. Miałam etap w swoim życiu, kiedy byłam z nią nierozłączna. Uwielbienie przerodziło się wtedy w niemałą obsesję. Potrzebowałam sporej dawki każdego dnia żeby ujarzmić pożądanie. Postanowiłam jednak na jakiś czas z niej zrezygnować nie chcąc być niewolnikiem porannego… i każdego kolejnego kubka kawy. Zamiast małej czarnej lub dużej białej postawiłam na świeżo wyciskany sok z pomarańczy i zielone smoothie. Decyzja zapadła spontanicznie, zupełnie jak większość najważniejszych wyborów w moim życiu a ja byłam bardzo zadowolona z efektów. Paradoksalnie miałam więcej energii w ciągu dnia i odczuwałam dobry nastrój. Dzisiaj zdarza mi się wypić filiżankę kawy z migdałowym mlekiem przy okazji towarzyskiego spotkania. Nie jest to jednak mój codzienny nawyk. Znacznie bardziej polubiłam ziołowe herbaty. Nikogo jednak nie zniechęcam do kawy. Jeżeli ten napój sprawia Ci przyjemność i delektujesz się nim w rozsądnych ilościach – smacznego.  






źródła: 
1. "Kawa Sekrety baristy" Wydawnictwo RM , Warszawa 2012
2. "Smacznego. Chorzy z powodu zdrowego jedzenia" U. Pollmer, A. Fock, G. Karin
3. "Zagrożenie czy ochrona" Kosiecka T Przew. Lek. 2004
4. "Jeść albo nie jeść" Ł. Pilaczyńska-Szcześniak, M. Pawlak 










środa, 8 lipca 2015

Dlaczego człowiek ma w mózgu receptory narkotyków?



JAKI JEST BIOLOGICZNY SENS ISTNIENIA NARKOTYKÓW?


Dziś nie potrafimy już odpowiedzieć na pytanie, w której kulturze ludzie pierwsi wpadli na pomysł izolowania opium z mlecznego soku maku lekarskiego.Wiadomo, że pierwsze pisemne doniesienia na temat spożywania narkotyków z maku pochodzą od Sumerów ze Środkowego Wschodu i datowane są na 4000 lat przed Chrystusem. Długi czas nie było wiadomo, co jest substancją aktywną. Dopiero w 1803 r. udało się wyekstrahować czystą substancję z makowego soku i na cześć Morfeusza, greckiego boga snu została nazwana morfiną. Jak to możliwe, że ta substancja wychodząca z przemiany materii rośliny wpływa na działanie mózgu człowieka? W 1973 r. naukowcy znaleźli odpowiedź.

Okazało się, że morfina jak również heroina pasują do receptorów mózgu jak klucz do zamka i dzięki temu mogą z nim oddziaływać. W ten sposób nie tylko są uśmierzane bóle, ale również wywoływana jest euforia, poza tym paraliżowane są ośrodki oddychania, źrenice zwężają się i uwalniają się hormony. Pytanie, które się wtedy zrodziło było jednak znacznie ważniejsze: dlaczego człowiek ma w mózgu receptory narkotyków i jaki jest ich biologiczny sens istnienia? Przecież człowiek nie rodzi się po to aby odurzać się morfiną. Naukowcy twierdzą, że morfina pasuje do tych receptorów zupełnie przypadkowo oraz, że przeznaczone są one dla innych, właściwych organizmowi substancji. Mają rację. 

W 1975 r. szkockim badaczom udało się wyizolować z ekstraktów w mózgu substancje, które rzeczywiście pasowały do receptorów. Okazało się, że są to niewielkie cząsteczki białek. Ich odkrywca nazwał je enkefalinami, od greckiego wyrażenia "w głowie". Obecnie, wszystkie substancje, które wytwarzane są przez sam organizm, oraz mają podobne do morfiny działanie, nazywane są endorfinami. 

CZY ENDORFINY MOGĄ ZABIĆ?


Obecnie znamy ich trzy typy. Wszystkie są niewielkimi białkami, które w komórkach nerwowych odgrywają rolę substancji przekaźnikowych, (tak samo jak serotonina) odpowiadających za komunikację w mózgu. Przez długi czas zadawano sobie pytanie, czy te naturalne dla organizmu opiaty także mogą uzależniać. W rozwiązaniu zagadki pomogła moda powstała w latach osiemdziesiątych, czyli jogging. 

Byli i nadal są ludzie, którzy gdy raz zaczęli biegać, już nie mogli przestać. Wciąż biegają i potrzebują coraz dłuższych tras, by zaspokoić swoją potrzebę biegania. Chudną i biegają nawet z ranami na stopach. 

W czasie dużego wysiłku fizycznego wydzielane są endorfiny, które powodują euforię. Zupełnie jak ludzie uzależnieni od morfiny, potrzebują wciąż większych dawek, tak uzależnieni od biegania muszą pokonywać coraz dłuższe trasy, by uzyskać runner's high. Ilość wysiłku potrzebna by uzyskać odpowiedni poziom endorfin, jest różna u różnych ludzi. Trenujący wiedzą jak mogą uzyskać ten stan. Nic więc dziwnego, że endorfiny testowane były jako środki dopingujące. Stwarzają one jednak duże zagrożenie: nie tylko wywołują stan odurzenia, ale także czynią odpornym na ból. Biegnący przestaje odczuwać nawet stosunkowo silny ból, który może wystąpić w czasie przeciążenia układu krążenia. Biegacz biegnie więc dalej, aż do śmiertelnego zawału serca. Przez to legenda o greckim gońcu z Maratonu , który ponad 2,5 tysiąca lat temu przebiegł z Maratonu do Aten, by donieść o ataku Persów na Grecję, wydaje się prawdopodobna. Zaraz potem goniec padł martwy - jako ofiara własnych endorfin. 

JAKIE NARKOTYKI ZNAJDUJĄ SIĘ W SZKLANCE MLEKA?

Pod koniec lat siedemdziesiątych, gdy trwało poszukiwanie naturalnych dla ludzkiego organizmu opiatów-endorfin naukowców z Wydziału Psychiatrii Instytutu Maxa Plancka w Monachium spotkała duża niespodzianka. Zbadali pod kątem obecności endorfin dostępne w handlu pokarmy dla niemowląt, sądząc że mogły dostać się tam wraz z krowim mlekiem. W rzeczywistości znaleźli białka, które działały w ten sam sposób, ale nie były endorfinami. Ich odkrywca nazwał je egzorfinami, by zaznaczyć, że te substancje są egzogenne a jednocześnie mają działanie podobne do morfiny. Czego szukały te substancje w mleku? Udowodniono, że egzorfiny wywodzą się z białka krowiego. Według obecnego wyobrażenia nauki o żywieniu takie substancje w ogóle nie powinny istnieć. Do tej pory zakładano, że w jelicie białka są rozkładane na aminokwasy. Egzorfiny i wiele innych białek w jakiś sposób unikają trawienia i dostają się do krwi niezmienione jako peptydy. Niektóre peptydy działają jak opiaty. Podobnie jak morfina uśmierzają ból i w dużych dawkach mogą uzależnić. "Uspokajają jelita", co powoduje spowolnienie ruchów robaczkowych a to może nawet doprowadzić do zaprać. Inne regulują wchłanianie związków mineralnych w jelicie lub wpływają na układ immunologiczny, jeszcze inne stymulują hormony trawienne lub wpływają na układ nerwowy. Egzorfiny są bardzo ważne dla potomstwa ssaków. Znaleziono je nie tylko w mleku krowim, ale także owczym, wielbłądzim, bawolim oraz ludzkim. Nowo narodzone cielęta mają egzorfiny we krwi dopiero po pierwszym mlecznym posiłku. Podobnie niemowlęta: w organizmie noworodka egzorfiny mogą przenikać przez ścianę jelita i wraz z nią trafiać do mózgu. Tam regulują nastrój dziecka. Są one dla niemowlęcia nagrodą, zachęcają do dalszego picia, wzmacniają więź dziecka z matką i czynią dziecko sennym. Być może igła jest dla narkomana tym czym matczyna pierś dla noworodka. Kurczęta, którym wstrzyknięto egzorfiny, znacznie łatwiej znosiły oddzielenie od kury niż grupa kontrolna. Egzorfiny mogą mieć zatem zdolność wpływania na zachowania społeczne. Ssaki za pomocą substancji w mleku sterują przemianą materii swojego potomstwa, regulują jego wzrost oraz uczucia. 



CZY PSZENICA POWODUJE SCHIZOFRENIĘ? 


Na tym jednak nie kończy się kwestia egzorfin. Jeżeli trawieniu poddamy zwyczajne pokarmy takie jak mięso i pszenica, także będą uwolnione opiaty podobne do tych w mleku matki. Egzorfina z białek pszenicy okazuje się nawet sto razy mocniejsza niż sama morfina! Teraz już wiemy dlaczego bułeczki i ciasta z jasnej mąki mogą powodować zaparcia. Egzorfiny "uspokajają jelito".

Dzięki temu możemy znaleźć wyjaśnienie pewnej dawnej obserwacji: stan wielu schizofreników może się polepszyć jeżeli wykreślą oni ze swojego jadłospisu pszenicę. Kiedy powrócą do pszenicy, powraca schizofrenia. Naturalnie nie oznacza to, że wszyscy stają się schizofrenikami od pszenicy. Pokazuje to tylko, że produkt, który dla wielu ludzi jest całkowicie niezbędny, nielicznym może szkodzić.  


Nasze codzienne artykuły spożywcze mają zatem moc wpływania na psychikę. To z jaką wrażliwością człowiek na nie reaguje, jest bardzo różne u różnych osób. Jak dotąd jesteśmy na początku badań. Być może jednak kiedyś będziemy mogli z pomocą egzorfin zrozumieć zależności między odżywianiem, psychiką a zdrowiem. Jeżeli jesteś zainteresowany tematyką narkotycznego oddziaływania jedzenia na nasz organizm wpadnij jutro przeczytać o kawie. Jak myślisz dlaczego kawa stymuluje nasz nastrój? 




źródła: 
1. "Mózg: fascynacje, problemy, tajemnice" J.Vetulani, Homini
2. "Smacznego. Chorzy z powodu zdrowego jedzenia" U. Pollmer, A. Fock, G. Karin















poniedziałek, 6 lipca 2015

Jak wygrać z cukrem?




Nie uwierzę, że ktokolwiek z nas nie miewa ochoty na słodycze. Możesz zrobić sobie na nie embargo lub przez długi czas udawać, że nie istnieją lecz i tak pewnego dnia pokusa będzie tak bardzo Cię drażnić, że jej ulegniesz. I nie należy z tym walczyć za wszelką cenę.

Natychmiastowe żądanie cukru (napad na jedzenie) jest reakcją obronną naszego mózgu, która pojawia się, kiedy przez dłuższy czas celowo ucinamy kalorie niezbędne do funkcjonowania organizmu i nie pozwalamy aby to mózg regulował nasz apetyt i ilość zjadanego pożywienia. Nie twierdzę jednak, że powinniśmy spełniać wszystkie jego samolubne zachcianki. Jeśli chcesz wiedzieć jak wytrenować swoją centralę sterowania w taki sposób, żeby osiągnąć równowagę emocjonalną i energetyczną która przekłada się na odpowiednią masę ciała wpadnij TUTAJ.


A dzisiaj o tym jak wygrać z cukrem.


Nawet podczas jedzenia Twojego ulubionego dania odczuwasz postępujący spadek przyjemności. Zjawisko to określa się mianem sytości sensorycznie specyficznej. Oznacza to, że w miarę spożywania tego samego produktu tracimy smak. Często dzieje się tak, że tracąc ochotę na aktualnie spożywany pokarm sięgamy po inny, odmienny pod względem sensorycznym. Doświadczamy tego np. po obiedzie. Niejeden z nas chętnie sięga po ciasteczko czy kawałek czekolady, które są przeciwieństwem smakowym obiadu. Dlatego w praktyce – warto zwrócić uwagę na planowanie i przygotowywanie posiłków, tak by były one różnorodne smakowo a przez to pełniej zaspokajały potrzeby pokarmowe. Podczas komponowania dania staraj się wykorzystywać składniki o odmiennych smakach i kolorach.

Spójrz na tę piękną ilustrację. Natura oferuje najbogatszą gamę atrakcyjnych i niepowtarzalnych smaków, które współcześnie niszczy przemysł i technologia. Znam ludzi, którzy nie potrafią zjeść nawet całego jabłka, bo wydaje im się za mało słodkie. To smutna wiadomość, oznaczająca, że człowiek jest już na tyle popsuty, że nie potrafi cieszyć się z najpiękniejszych prezentów przyrody, której nie trzeba poprawiać. Tymczasem świeże owoce i warzywa tworzą nieograniczoną przestrzeń w sferze kulinarnej, o walorach smakowych przekraczających najśmielsze oczekiwania. Spróbuj i Ty. Obiecuję, że na blogu będzie pojawiało się coraz więcej moich improwizacji roślinnych. Dzielmy się tym co dobre!


Kto powiedział, że trzeba na dobre rozstać się ze słodyczami aby uwolnić się od destrukcyjnego cukru? A co z czekoladą, domowymi wypiekami i lodami? Jest na to sposób. Po prostu zrób je sam! Będziesz miał pewność, jakich użyłeś składników. Na fotografii wyżej moja ulubiona tarta jaglana z surowym kakao, na spodzie orzechowo-daktylowym. Całkowicie bez pieczenia. Lody też nie są wymagające, można je zrobić samodzielnie w domu… np. z bananów! Wystarczy zmiksować je z ulubionymi dodatkami i umieścić w zamrażalce, od czasu do czasu mieszając masę. Są naprawdę pyszne i nie potrzebują żadnego śmieciowego cukru ani ulepszaczy! To jak, dasz się namówić? 


Owoce same w sobie zawierają cukier, zwany fruktozą. Dzięki temu, że podnosi ona łagodnie stężenie cukru we krwi nie wymusza ona na trzustce wydzielania dużych dawek insuliny do krwioobiegu, co jest korzystnym efektem dla diabetyków. Znana również jest jej ciemna strona. W wątrobie fruktoza może być przekształcona w glukozę i odbudowywana do glikogenu lub wykorzystywana do jej rezerw energetycznych. W organizmie możemy znaleźć niewielkie ilości fruktozy jedynie w soczewce oka oraz w nasieniu. Glukoza natomiast może być transportowana i wykorzystywana w wielu tkankach np. mięśniach. Zatem jeżeli fruktoza dostarczona do wątroby nie może być zmagazynowana w postaci glikogenu, jest zamieniana w tłuszcz! Ponadto fruktoza w dużych ilościach działa szkodliwie na wątrobę, mogąc powodować jej stłuszczenie lub nawet martwicę (ma podobny metabolizm do etanolu). Sprzyja również wzrostowi poziomu trójglicerydów we krwi. Stąd też może przyczyniać się do pojawienia się miażdżycy. Jedz zatem owoce w rozsądnych ilościach. W naturze, zawierają one cenny błonnik, witaminy i minerały oraz polifenole. W przypadku produktów słodzonych fruktozą jej ilość jest znacznie większa i pozbawiona składników „ochronnych” . Jeżeli zatem nie chcesz, aby Twoje pożywienie pod przykrywką „niskoenergetycznego” jeszcze bardziej przybliżyło Cię do odkładania się tkanki tłuszczowej w okolicach brzucha, zwracaj uwagę aby wybierane przez Ciebie produkty nie były słodzone fruktozą czy też nie miały dodatku HFCS -> wysokofruktozowego syropu kukurydzianego.


Od przyjemności do uzależnienia? Zjedzenie smacznego obiadu powoduje wzrost dopaminy o ok. 50%, seks – 100%. Istnieją jednak inne sposoby, substancje, które z powodzeniem i znacznie bardziej pobudzają nasz układ nagrody. Alkohol pobudza wydzielanie dopaminy do 200%, nikotyna do 225%, a amfetamina nawet do 1000%! Czy jedzenie jest dla Ciebie formą nagrody i czy sprawia Ci radość? Jeżeli Twoja odpowiedź brzmi „tak”, pomyśl o pięciu rzeczach, które sprawiają Ci przyjemność i wybierz tę, która może zastąpić Ci jedzenie w chwilach, gdy potrzebujesz zmienić negatywne emocje.


Słodkie śniadanie nie tylko będzie przyjemnym rozpoczęciem dnia ale przede wszystkim rewolucyjną pobudką dla Twojego organizmu. Dodając świeże owoce np. do pełnoziarnistych naleśników nie tylko odżywisz ciało i umysł i podkręcisz metabolizm ale również ugasisz ochotę na słodycze w ciągu dnia. 


Czy na widok tych ciasteczek na obrazku, najchętniej rzuciłbyś im się na pożarcie? Wszechobecne reklamy niesamowicie mącą nam w głowach. Kiedy rozpoczniesz swoją przygodę z "czystym", nieprzetworzonym jedzeniem będziesz napotykał na swojej drodze mnóstwo wyzwalaczy, które będą sprytnie manipulować Twoimi emocjami i kreować Twoje myśli. Nie pozwól na to! To Ty bądź twórcą swoich opinii. Od teraz zacznij omijać półki wypełnione sztucznymi i tandetnymi „pocieszaczami”, wśród których króluje Oreo, Milka, Snikers, Nesquik i wiele innych… Pomyśl o swoim organizmie. Czy naprawdę uważasz że jest w nim miejsce na takie śmieci? 


Czy wiesz, że badania wykazały, że witaminy, enzymy i mikroelementy zawarte w świeżo wyciśniętym soku są kilkakrotnie lepiej przyswajane i w krótszym czasie niż po spożyciu surowego warzywa lub owocu? Ponadto czas potrzebny do wchłonięcia takiego soku wynosi maksymalnie do 15 minut, kiedy surowy owoc trawi się od 4-5 godzin. Od teraz zacznij pić soki codziennie. Co Ty na to? Nie tylko wzmocnisz swój organizm i dodasz mu energii ale również zbudujesz odporność! Poza tym mamy sezon upałów, będą zatem wspaniałą alternatywą posiłków. Często również bywa, że apetyt na słodycze związany jest z występowaniem pewnych niedoborów takich jak magnez i chrom, zatem soki na ratunek! 



Według mądrości chińskich słodycz jest jednym ze smaków koniecznych do utrzymania organizmu w równowadze. Czy kiedykolwiek słyszałeś o ksylitolu? Jest to substancja naturalna pozyskiwana z brzozy. Ksylitol ma o 40 % mniej kalorii i o 75 % mniej węglowodanów niż tradycyjny cukier. Jest absorbowany i przetwarzany powoli, co powoduje bardzo małe zmiany w wydzielaniu insuliny. Ksylitol wygląda i smakuje jak cukier i nie pozostawia nieprzyjemnego posmaku. Ponad 1500 badań naukowych dowiodło, że im więcej spożywa się ksylitolu, tym bardziej jest się w stanie wyeliminować łaknienie cukru, ograniczyć poziom insuliny w organizmie i zalkalizować go. Ksylitol to ogromna pomoc ku dobremu zdrowiu i długiemu życiu. Ksylitol nie fermentuje w przewodzie pokarmowym jak laktoza, sacharoza, fruktoza, glukoza. Tak jak cukier można go stosować w wysokich temperaturach.

Przygotuj się na słabsze momenty. Natrętne myśli o jedzeniu przekłuj ciekawym, wymagającym zaangażowania zajęciem. Kiedy „wpoisz się„w jakieś działanie całym sobą poczujesz jak moc negatywnych myśli opuszcza Cię a Ty możesz cieszyć się pełną świadomością siebie i wolnością wyboru.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale uwierz- warto! 


środa, 1 lipca 2015

Cukier - wrodzony nałóg





Australijski psychofizyk Robert McBride porównuje: „jedzenia bez głodu i picie bez pragnienia są jak seks w czasie którego nie chodzi o płodzenie dzieci”


Każdy może stwierdzić jak ważna jest stymulacja zmysłu smaku dopiero, kiedy mu tego zmysłu zabraknie. Słodycz, kwaśność, gorycz i słoność wyczuwamy za pomocą kubków smakowych na języku, a za wszystkie inne smaki odpowiedzialne jest podniebienie oraz nos. Anosmik, czyli człowiek pozbawiony węchu nie ma przyjemności z jedzenia. Można to zauważyć mając katar, wówczas nie odczuwamy przyjemności z jedzenia nawet najwspanialszych smakołyków. Jeżeli nadal nie wierzysz w przyjemność jako ważny czynnik decydujący o jedzeniu, pomyśl jak długo wytrzymałbyś na diecie złożonej z nieosolonego ryżu. Przyjemność odczuwana w czasie spożywanego pokarmu jest bardzo różna u różnych osób. Tym czym dla Anglików jest herbata, dla Niemców jest filiżanka kawy. Przyjemność z jedzenia nie wyjaśnia jednak dlaczego niektóre artykuły spożywcze podbiły cały świat. Jaki jest powód, dla którego coca-cola jest najbardziej znanym produktem na świecie? Dlaczego ludzie kolektywnie i bez wyjątku trują się czekoladą, kawą i szampanem?

Odpowiedź wydaje się być prosta. Niektóre produkty spożywcze zawierają związki spożywcze, takie jak morfina i opiaty lub pośrednio wpływają na metabolizm mózgu i stymulują produkcję substancji czynnych w mózgu. Taki bodziec jest zapowiedzią działania narkotycznego, które przychodzi po przyjemności. Optymalne drażnienie podniebienia pojawia się wtedy, kiedy organizm odczuwa, że wkrótce pojawi się dobre samopoczucie. W konsekwencji stajemy się uzależnieni od używek. Potwierdzają to liczby czekoladoholików, ludzi uzależnionych od kawy i alkoholu.

Praktycznie żadne odkrycie nie zrewolucjonizowało diety człowieka w takim stopniu, jak ekstrakcja cukru z buraka cukrowego, od którego nie upłynęło jeszcze 200 lat. Właściwie u każdego ssaka, miłość do słodyczy jest zaprogramowana. Skąd to wiadomo? Ciekawscy naukowcy zakraplali noworodkom, które jeszcze nie znały żadnego innego smaku, kroplę roztworu cukru na język, a potem fotografowali ich mimikę. Wszystkie dzieci się uśmiechały. W przypadku smaku kwaśnego i gorzkiego wykrzywiały twarze. Cukier to jedna z najtańszych używek dlatego bardzo chętnie i jednocześnie bezmyślnie dodaje się go do pokarmów dla noworodków i wkłada do szkolnych tornistrów. Nagradzamy nim za odwagę, osuszamy łzy i uciszamy krzyki. Cukier nie tylko dostarcza organizmowi pustych kalorii, ale także wpływa na naszą psychikę i uspokaja. Niemowlęta mniej krzyczą jeśli dodaje im się cukru do butelki. Dzięki cukrowi wiele ludzi lepiej śpi i znosi ból.

To ile serotoniny znajduje się w naszych mózgach zależy między innymi od tego co jemy. Serotonina jest posłańcem przekazującym informacje z jednej komórki do drugiej. Nie jest ona tworzona z cukru - ale co może się wydawać paradoksalne – potrzebuje do syntezy aminokwasu - tryptofanu. Zanim serotonina będzie mogła być wytworzona, tryptofan potrzebuje taksówki, która zaprowadzi go do mózgu. Taksówka transportuje nie tylko tryptofan, ale także inne aminokwasy. Kiedy zjemy coś słodkiego podnosi się poziom insuliny, która usuwa cukier z naszej krwi i jednocześnie zaopatruje mięśnie w aminokwasy przez co spada ich zagęszczenie we krwi i nie tłoczą się już do taksówki. Tryptofan zatrzymywany jest we krwi dlatego może znaleźć więcej miejsc w taksówce jadącej do mózgu. Jeśli zamiast węglowodanów spożywamy dużo białka otrzymujemy dokładnie odwrotny efekt. Rzadki w żywności tryptofan ma jeszcze mniejszą szansę na przedostanie się do mózgu. Ten system pokazuje jak skomplikowany jest system sprzężeń zwrotnych: gdy jemy białko, dostarczamy tryptofan do organizmu, mniej tryptofanu dostaje się do mózgu, niż wtedy kiedy jemy cukier , który nie zawiera tryptofanu. Wyjaśnia to dlaczego organizm nie może być odżywiany monotematycznie. Mechanizm ten pokazuje też, dlaczego najpierw jemy (zawierające tryptofan) mięso, a dopiero potem deser.

Na pewno z własnego doświadczenia znacie taki schemat: jeżeli organizm raz się nauczył, że cukier przynajmniej krótkoterminowo może polepszyć samopoczucie, później będzie dążył do powtarzania tego doświadczenia. Następujące później spadki nastroju nie mają znaczenia.

Dlaczego zimą i jesienią jemy więcej słodyczy niż wiosną i latem? Większość z nas zna to uczucie: nadchodzi listopad, stajemy się smutniejsi, zmęczeni i mamy ochotę na słodycze. Sięgamy po czekolady, cukierki i ciasta. Naturalnie tyjemy przy tym kilka kilo. I im bardziej próbujemy odespać zmęczenie, tym jest gorzej. Wyjazd na słoneczne południe, albo narty po błyszczącym śniegu działają jak prawdziwy cud. To czego nam brakuje to światło, które ma podobny wpływ jak cukier na nastrój człowieka. W rzeczywistości oba te składniki wpływają na metabolizm serotoniny.  Na wiosnę, gdy dni stają się dłuższe i bardziej słoneczne, ochota na cukier i ciasta nas opuszcza. Pewnego dnia senność zmienia się w chęć działania, a masa ciała sama z siebie spada o parę kilo. Dlatego mnóstwo jest diet wiosennych a nie ma żadnej zimowej. Tak właśnie chroni się organizm, gdy brakuje światła, ściemnia się lub kiedy śpimy, a mózg przetwarza serotoninę w melatoninę. Logiczne więc, że poziom serotoniny spada i rano jest najniższy. Wyjaśnia to apetyt na dżem na śniadanie.


JAK UTRZYMYWAĆ WYSOKI POZIOM SEROTONINY W MÓZGU? 

1.       Uprawiaj sport! Szczególnie dobrze na samopoczucie wpływają sporty zimowe. Śnieg odbija światło a wysiłek fizyczny zapewnia narciarzowi lekką euforię.
2.       Bądź aktywny fizycznie. Będziesz mniej narażony na uzależnienie od słodyczy.
3.       Wstawaj wcześniej. Jest to dobre dla psychiki i pomogło już wielu osobom chorym na depresję.
Nawet większość krytyków „białej śmierci” ma na nią ochotę. Ten kto nie bierze pod uwagę tych zależności i będzie próbował ograniczyć spożycie cukru, poniesie porażkę.

Niestety cukier rafinowany przemysłowo rujnuje nasze zdrowie.

v    Postarza  - (powoduje degradację elastyny i kolagenu, wzrost wolnych rodników i oksydantów)
v    odbiera męskość, (obniża poziom testosteronu, na rzecz estrogenu)
v   Ogłupia - (kłopoty z pamięcią i uczeniem się)
v   Osłabia -  (1 łyżeczka cukru osłabia Twój układ odpornościowy na ponad godzinę)
v   Okrada - (do strawienia cukrów ustrój potrzebuje wapnia i magnezu m.in. z Twoich zębów i kości; powoduje też niedobory witamin i mikroelementów.
v    Jest kancerogenny. (Sprzyja ogromnej liczbie nowotworów)
v    Sprzyja zaparciom, otyłości, napięciu przedmiesiączkowym (zatrzymuje wodę w organizmie), ADHD, chorobą serca i układu immunologicznego, problemom ze skórą, tarczycą i stawami.
v   Podnosi poziom homocysteiny (jej wysoki poziom prowadzi do zespołu białkowego, który doprowadza do mikrourazów w błonie tętnicy -> stan zapalny w organizmie)  i trójglicerydów.
v    Zaburza gospodarkę hormonalną,
v   Zakwasza organizm,
v   Podrażnia śluzówkę żołądka i jelit,
v    Przyczynia się do zaburzeń przewodu pokarmowego, (zespół jelita drażliwego, rozrost Candidy, kamienie żółciowe, owrzodzenie jelita grubego)
v   Zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II oraz uszkodzeń wątroby i trzustki.
v    Sprzyja niedomaganiom oczu (krótkowzroczność, katarakta, zwyrodnienie plamki żółtej)
v   Spożywany regularnie w dzieciństwie może mieć wpływ na poziom agresji w dorosłym życiu.

B. Savarin napisał w swoim dziele „Fizjologia smaku”, że człowiek nie jest w pełni szczęśliwy dopóki nie zostanie zaspokojony jego apetyt”. Powoli zaczynamy rozumieć, skąd się wzięła taka miłość do cukru i apelowanie do zdrowego rozsądku kończy się niepowodzeniem. Zatem jak się uwolnić z kajdan nałogu i pozwolić swojemu organizmowi odpocząć od wyniszczającego cukru? Odpowiedź na te pytania już wkrótce.

Źródła:
1.        „Smacznego. Chorzy z powodu zdrowego jedzeni”  Udo Pollmer, Andrea Fock, Ulrike Gonder, Karin Haug;: Państwowy Instytut Wydawniczy
2.        „Jeść albo nie jeść?” Łucja Pilarczyńska-Szcześniak, Maciej Pawlak; „Akademia Wychowania Fizycznego”
3.        Focus Ekstra Nr 1 styczeń-luty 2014